RSS
 

Rozdział 8

03 wrz

Rozdział niesprawdzony

Wiktoria:
Czułam się troszkę zażenowana myślą, że muszę dzielić pokój ze swoim wykładowcą. Zdecydowanie była to niezręczna sytuacja. Ale co mogłam poradzić? Nie jestem dzieckiem i nie będę spierać się o to, że nie podoba mi się mój chwilowy współlokator. Poza tym nie miałam innego wyjścia, gdyż Adam zabronił mi nocować w innym hotelu. Bądź co bądź towarzyszy nam jako opiekun i powinnam liczyć się z jego zdaniem.
- Nie ma tutaj za wiele miejsca, ale jakoś będziemy musieli się pomieścić. – usłyszałam głos Adama.
- Mogę spać na podłodze. – zaoferowałam.
Rozejrzałam się po pokoju: telewizor na ścianie, brązowa komoda i jedno łóżko stanowiło wyposażenie tego pomieszczenia.
- Wykluczone. Ja prześpię się na podłodze, a ty wskakuj do łóżka… – spojrzał na moją walizkę – kiedy tylko będziesz gotowa. – dodał ciszej.
Widziałam, że on również czuje się niezręcznie w tej sytuacji.
Nieznacznie się uśmiechnęłam, po czym, zabierając z torby ubranie do spania, skierowałam swoje kroki w stronę łazienki.
Weszłam pod prysznic i puściłam letnią wodę, która działała na mnie bardzo relaksująco. No, głowa do góry, dziewczyno! Na pewno nie będzie źle – zapewniałam się w myślach.
Właśnie sięgałam po żel pod prysznic, kiedy zorientowałam się, że nie wyjęłam go z torby. Nie wiedziałam, co zrobić. Nie mogłam wyjść nago, bo przecież za drzwiami był Adam; to samo jeśli chodzi o owinięcie się ręcznikiem. Głupio mi było również prosić go, aby mi podał (zwłaszcza, że kosmetyki miałam wrzucone w bielizne). Nie zostawało mi nic innego, jak użyć męskiego żelu, który na sto procent będzie wyczuwalny. Całe szczęście, że zdążył się rozpakować – pomyślałam.
Wytrysnęłam z tubki błękitną, ładną dla oka, substancje i dokładnie rozprowadziłam ją po swoim ciele. Do moich nozdrzy uderzył intensywny zapach eukaliptusa. Uśmiechnęłam się pod nosem i postanowiłam nie zaprzątać sobie głowy takim błahym problemem jak pożyczenie żelu od Adama. Wytłumaczę mu to i jestem pewna, że nie będzie się na mnie złościł.

Adam:
Jesteśmy sami w pokoju, ona jest całkiem naga, gdyż bierze prysznic, a ja siedzę tutaj, na łóżku i nie mogę nawet jej dotknąć…! – takie myśli krążyły w mojej głowie.
Wiedziałem, iż nie mam prawa nawet myśleć o takich rzeczach. Już nie chodzi tylko o to, że nie byłem dla niej odpowiedni (głównie z racji różnicy wieku między nami), chodzi o to, iż jestem jej wykładowcą, a kiedy ludzie dowiedzieliby się, że mam romans ze studentką, moja reputacja, a co za tym idzie – reputacja banku – ległaby w gruzach. Poza tym ona na pewno nie chciałaby takiego starucha jak ja.

Potrząsnąłem głową. Nie mam pojęcia, skąd mi przychodzą takie myśli.
Zaczynałem żałować tych kilku kieliszków, które dzisiaj wypiłem. Westchnąłem i wstałem z łóżka. Poprawiłem pościel i podszedłem do okna.
Wiktor i Rafał nieźle się dzisiaj popisali. Prywatnie nic do nich nie miałem. Ba! pomimo moich „męczarni”, cieszyłem się, że spędzę tę noc z Wiktorią, nawet jeśli nie do końca w taki sposób, w jaki bym chciał. Patrząc jednak na tą sprawę służbowo, będę musiał przeprowadzić z nimi rozmowę. Nie chciałem bawić się w tatusia, zwłaszcza, iż są to dorośli faceci, ale cóż… nie pozostawili mi wyboru.
Moje rozmyślania przerwał dźwięk odkluczanych drzwi. Troszkę niepewnie się odwróciłem. Wydawać by się mogło, iż to żaden nadzwyczajny widok: młoda dziewczyna z rozpuszczonymi wilgotnymi włosami, w bluzeczce na ramiączkach i obcisłych dresowych spodenkach, jednak ja czułem się tak, jakbym ujrzał co najmniej anioła.
- Użyłam pana żelu. – wyjaśniła, a na jej policzki wstąpił uroczy rumieniec.
- Nie ma sprawy, ale chyba o czymś zapomniałaś… – uśmiechnąłem się. Miałem ochotę wziąć ją na ręce, rzucić na to kusząco wyglądające łóżko i przykryć ją swoim ciałem.
- Nie rozumiem. – jeszcze bardziej się zakłopotała.
- Nie „panuj” mi, ok? Miałaś mi mówić po imieniu. Zapomniałaś?
- Ach, wybacz, to przez tą sytuację. Niebardzo wiem, jak powinnam się zachować.
- Mam podobnie. Może po prostu traktujmy się jak przyjaciele, dobrze? Poza tym widziałaś już moje bokserki, prawda? – roześmiałem się – Nie widział ich nikt poza moją rodziną i… przyjaciółkami. – starałem się znaleźć odpowiednie słowo.
- No wiesz?! Masz w pokoju kobietę, a wspominasz o innych swoich przyjaciółkach? – również się roześmiała. Moją uwagę przyciągnął jednak fakt, iż jej oczy nie wtórowały ustom. Odniosłem wrażenie, że ten śmiech nie do końca był szczery.
Podniosłem ręce w geście poddania.
- Przepraszam panią bardzo. Pozwolisz, że teraz ja wezmę prysznic? Minuta, dwie i jestem z powrotem.

Wszedłem do łazienki i zamknąłem drzwi. Nie zakluczałem ich, ponieważ wiedziałem, że nie ma opcji, aby Wiktoria weszła do środka. A jeśliby weszła to cóż… zapewne nie przeszkadzałoby mi to w ogóle. Ogarnij się idioto – pomyślałem. Nie wiem, skąd mi się brały takie myśli. Czułem się jak zboczeniec!
Jedyne, co miałem na swoją obronę to to, że dawno nie byłem z kobietą. Jestem tylko facetem i nic nie poradzę na to, że reaguję w sposób właściwy mojej fizjonomii.
Zdjąłem z siebie ubrania, po czym wszedłem do kabiny. Nabrałem na rękę żel i zacząłem go dokładnie w siebie wcierać. Uśmiechnąłem się na myśl, że kilkanaście minut wcześniej ta młoda dziewczyna, do której niewątpliwie coś czuje, robiła to samo. Mówiąc „coś czuje” mam na myśli sympatię; bardzo lubię z nią rozmawiać i spędzać czas. Jest taka inna, dojrzalsza od swoich rówieśniczek. Nie wiem jeszcze, co jest przyczyną tej dojrzałości, ale na pewno niedługo się dowiem.

Wiktoria:
Leżałam na łóżku i starałam się nie myśleć o tym, że gdzieś tam, za brązowymi drzwiami, mój wykładowca bierze prysznic. Musiałam przed samą sobą przyznać, że Adam jako facet bardzo mi się podoba. Jest przystojny: ma hipnotyzujące oczy, niesamowity uśmiech, zarost, który podkreśla jego męskość i mięśnie, niezwykle odznaczające się pod koszulami, które zazwyczaj nosi.
- Śpisz? – usłyszałam.
Obróciłam głowę i zerknęłam w stronę łazienki. Adam właśnie zamykał drzwi. Miał na sobie biały rozciągnięty
T-shirt i czarne bokserki, w których bardzo odznaczała się jego męskość.
- Nie, nie mogę usnąć. Jest tak gorąco, że zaraz chyba się usmażę. – powiedziałam. Musiałam bardzo się pilnować, aby nie zerkać w jego stronę.
- Nie przeszkadza ci strój, w którym chcę spać? Bo jeśli wprowadza cie to w zakłopotanie, to mogę coś… ubrać.
Spojrzałam na niego. Było mi bardzo miło, że przejął się taką błahostką i gotów jest się dla mnie poświęcić (biorąc pod uwagę wysokość temperatury).
- Nie, spokojnie. Tak się zastanawiam, jak ty masz zamiar spać?
Podrapał się w tył głowy, przez co dostrzegłam lekki zarost włosków pod pachami.
- Rozłożę śpiwór.
- Zapakowałeś śpiwór?! – zdziwiłam się.
Adam lekko się zarumienił.
- Tak, takie przyzwyczajenie z harcerstwa.
- Byłeś harcerzem? – zdziwiłam się – Też kiedyś chciałam wstąpić, ale nie mogłam… – wyznałam i nagle przerwałam, gdyż zdałam sobie sprawę, że powiedziałam za dużo.
- Jak to nie mogłaś? Harcerstwo jest za darmo i dla każdego. – wyjaśnił z uśmiechem.
- Tak, wiem. Moja przyjaciółka zrezygnowała, a samej mi się nie chciało. – rzuciłam z nadzieją, że nie będzie drążył tematu.
Ku mojej uciesze tak właśnie się stało. Wstał i podszedł do komody. Chwilę czegoś szukał, aż wreszcie wyjął granatowy śpiwór.
- Nie będzie ci za twardo na tej podłodze? – spytałam. Było mi bardzo głupio, że niedość, że wbiłam do pokoju Adama, to jeszcze zajmuję mu łóżko.
- Pewnie tak. – uśmiechnął się – Ale nie mamy innego wyjścia, prawda?
- Mogę się przenieść na tą noc do innego hotelu.
Widziałam, jak jego wzrok ulega zmianie.
- Nawet mnie nie denerwuj. Sądzisz, że pozwolę ci pójść nocą przez te obce uliczki? Zabawne… – mruknął i zaczął rozkładać swoje posłanie. Schylił się, przez co miałam możliwość przyglądania się jego zgrabnemu tyłeczkowi. Wyglądał całkiem apetycznie…
Uśmiechnęłam się na słowa, które wypowiedział. Wiem, że mówiąc je, kierował się raczej poczuciem obowiązku niżeli troską, ale i tak sprawiło mi to przyjemność.
- No dobra, tylko się nie złość… – szepnęłam do siebie, nie wiedząc, że Adam też to usłyszał.
- Hmm… aż tak ci zależy, żebym był spokojny? – uśmiechnął się. Kucnął, pośladkami siadając na piętach, a ręce oparł na „moim” łóżku.
- Martwię się o twoje serce. W końcu jesteś staruszkiem, możesz w każdej chwili wykitować. – roześmiałam się i założyłam jedną nogę na drugą.
- Staruszkiem? Widzisz? – pokazał na swoje włosy – Nie ma tutaj ani jednego siwego włoska! A tutaj? – przeniósł moją dłoń na swoją pierś. – Twarda jak skała! Ani grama tłuszczu! – powiedział, gdy moja ręka wylądowała na jego brzuchu.
- Jakie fajne włoski. – powiedziałam rozbawiona.
- To kobiety mają być gładkie! – roześmiał się – My, faceci, musimy mieć troszkę owłosienia.
- A nogi? – zerknęłam na nie. Miał je owłosione, ale niezbyt mocno. Tak seksownie i po męsku, ale nie obrzydliwie.
- Nogi to podstawa. Faceci nóg nie golą.
- Ahm, fajnie wiedzieć. Gdy kiedyś będę miała syna, przypilnuję go, aby mi nie zniewieściał.
- Trzymam cię za słowo. – uśmiechnął się.
- Pooglądamy telewizję? – zaproponowałam.
- Jasne, możemy… – odparł niepewnie. Wiedziałam, o czym myślał.
- Chodź, usiądź koło mnie.
Nie musiałam mu dwa razy powtarzać. Nie minęło pięć sekund, a poczułam jego ciało przy swoim.
- Wygodne to łóżko.
- Oj tak. – rzekłam – Twoje włosy na nogach mnie łaskoczą.
- Nic ci na to nie poradzę, to łóżko jest jednoosobowe, wobec czego nie mamy tutaj zbyt wiele miejsca. Aż tak ci to przeszkadza? – nagle wydawał się zmartwiony.
Roześmiałam się i dałam mu kuksańca.
- No coś ty, żartowałam. Całkiem to przyjemne… taki masaż. – uśmiechnęłam się.
- Masaż? W takim razie w porządku. Oglądajmy.
Włączył jakiś film, który kompletnie nie pasowałby do opisu hollywoodzkiego filmu.
- Wiesz co? Fajnie jest traktować cię jak przyjaciela. – wypaliłam nagle.
- Cieszę się. Jeśli chcesz, możemy zachować tą relację nawet po zakończeniu tego wyjazdu. Oczywiście tak, aby nie dowiedział się nikt z pracowników i studentów.
- Jasna sprawa.

Adam:
Spodziewałem się tego, iż Wiktoria usnęła, ponieważ od dziesięciu minut w pokoju panowała cisza (nie licząc oczywiście telewizora). Zerknąłem na nią, wyglądała prześlicznie. Włosy jej zaczęły nachodzić na oczy. Chciałem je poprawić, ale nie miałem jak, ponieważ wtulała się we mnie. Nie wiedzieć czemu, byłem cholernie szczęśliwy. W tamtej chwili nie oddałbym jej nikomu. To troszkę przerażające, ale coś takiego właśnie czułem.
Cieszył mnie również fakt, że ufa mi tak bardzo, aby przy mnie zasnąć.
Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Zerknąłem na komórkę; dochodziła trzecia w nocy.
Kto to może być o tej porze? – pomyślałem.
Delikatnie zdjąłem z siebie śpiącą Wiktorię, „rozplątałem” nasze nogi i wstałem.
- Sekunda. – powiedziałem nieco głośniej, aby osoba za drzwiami usłyszała.
Jeszcze raz spojrzałem na Wiktorię, po czym podszedłem do drzwi.
- Rafał?! – zdziwiłem się – A co ty tu robisz?
- Przepraszam pana za obudzenie. Martwię się o Wiktorię. Nie mogę jej znaleźć.
Myśl szybko!
- Wiktoria zatrzymała się w innym pokoju. Porozmawiasz z nią jutro.
- W którym pokoju, jeśli można wiedzieć? – spytał.
- Nie dowiesz się tego ode mnie, mój drogi.
- Martwię się o nią.
- Martwisz? Nie trzeba było schlać się jak świnia. Pogadasz z nią jutro. Zresztą, ze mną również sobie porozmawiacie. Oboje: Wiktor i ty. A teraz wracaj do pokoju. Dobranoc.
- Dobranoc. – mruknął.
Zamknąłem drzwi i spojrzałem na Wiktorię. Na szczęście spała. Nie chciałbym jej obudzić; a jeszcze bardziej nie chciałbym, aby ktoś się dowiedział, że moja studentka nocuje w moim pokoju, co więcej, śpi w moim łóżku!
Powoli podszedłem do Wiktorii. Zdjąłem włosy z jej twarzy i zaczesałem za uszko. Miałem ochotę ją pocałować, ale nie mogłem tego zrobić. Zdecydowałem się tylko na cmoknięcie w czoło na dobranoc.
Gdy już to uczyniłem, wyłączyłem telewizor i wskoczyłem pod śpiwór. Musiałem pomyśleć na swoim zachowaniem, bo zdecydowanie coś jest ze mną nie tak…

————————————————————————–
Hej! Przepraszam za taką długą nieobecność i za ten rozdział! Wiem, że jest raczej średni, ale potrzebowałam takiego rozdziału, aby znowu wdrożyć się w tą historię. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Komentujcie! Bo nie wiem, czy ktoś w ogóle czyta moje wypociny. Pozdrawiam! :) Do następnego, pa :*

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Rozdział 8

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Patrycja

    14 września 2016 o 19:34

    Fajny rozdział :) Czekam na nn :)

     
  2. ~Patrycja

    14 listopada 2016 o 18:47

    Czy będzie tu jeszcze jakiś rozdział?